środa, 23 listopada 2016

#wyzwanie90dni wzloty i upadki...

Witajcie! Tak jak wspominałam 3 posty temu, tak też chciałam to zrealizować. Wyzwanie miałam zacząć 7 listopada... Lecz zaczęłam je dopiero 10 dni temu. Muszę przyznać, że ciężko było mi odstawić szczególnie słodycze, bo właśnie jedną rzeczą, jednym grzechem, który popełniałam przez te 10 dni było podjadanie ciastek, cukierków no i oczywiście czipsów i wypicie piwa. Nie wiem czy jestem zmotywowana do tego stopnia abym potrafiła odstawić słodycze w kąt. 
Kiedyś, no może i nie dawno temu bo jakieś 2-3 lata temu schudłam 25 kilo. Miałam bardzo rygorystyczną dietę, ponieważ odstawiłam dosłownie wszystko i jadłam tylko rzeczy, które mają jak najmniej kalorii. Zanim przygotowałam sobie jakikolwiek posiłek zawsze liczyłam kalorie i starałam się aby było ich jak najmniej. Ćwiczyłam dużo bo prawdzie mówiąc rano i wieczorem, czasem zdarzało się, że ćwiczyłam 2,5 godziny a nawet i 3 dziennie. Doprowadziłam się do takiego stanu, że jadłam tylko raz dziennie wafle ryżowe z kawałkiem sałaty, plastrem szynki i jakiś innych warzyw. Przez to do tej pory mam problem z jedzeniem. Dopiero w tym roku udało mi się zwiększyć moje posiłki do dwóch razy dziennie. Cały czas nadal staram się jeść więcej razy dziennie po prostu, cały czas jem zdrowo ponieważ u mnie w domu zdrowa żywność zawładnęła wszystkimi domownikami więc jak ktoś coś przygotowuje to zawsze stara się aby to było jak najbardziej zdrowe. Ja gdy jestem sama całe dnie, nie przygotowuję sobie nie wiadomo jakich posiłków bo mi się po prostu nie chce. Jem to co najbardziej lubię czyli bułki, wafle ryżowe, jajka, parówki. Piję dużo wody, kawy i herbat. Przez te 10 dni, zjadłam sporo, mam tylko dwa zdjęcia swoich posiłków bo nie jestem przyzwyczajona do tego aby robić zdjęcia jedzeniu, lecz do następnego postu postaram się to nadrobić. 
Muszę przyznać, że bardzo zaskoczyła mnie moja waga gdy dziś weszłam na wagę ponieważ pokazywała -2,5 kilo po 10 dniach więc jest to dużo. I boję się, że znów wchodzę w ten stan szybkiego chudnięcia jak te 2 lata temu. Niestety jestem taką osobą, która szybko chudnie jak i szybko tyje. Dlatego gdy sobie za bardzo pofolguję to mam efekty na brzuszku :D 







Brązowy ryż z warzywami. Warzywa smażone na oleju kokosowym. Lekko przyprawione do smaku. 

Racji tego, że jestem leniwa nawet nie chciało mi się smażyć piersi i zadowoliłam się ryżem z warzywami :D 

Szybko, prosto i zdrowo.







Jajecznica smażona na mleku. Zero tłuszczu, oleju, margaryny etc. czy tam wszystkiego czego używacie do smażenia. 

Dodatkowo papryka czerwona i bułki. 














I tutaj, kolejny przykładowy posiłek lecz nie był przygotowywany przeze mnie. 
Jest to kasza (nie wiem jaka) z brokułem gotowanym. 
Może nie wygląda smacznie, ale takie było.

Przepraszam bardzo za jakość zdjęć, lecz nie zawsze wszędzie chodzę z aparatem i powiem szczerze, że nie chciałoby mi się tylko go wyciągać aby sfotografować jedzenie także wszystkie zdjęcia w tym poście pstrykałam telefonem. 
Zdjęcie obok jest aktualne, tak aktualnie wyglądam. 
Zapomniałam wspomnieć o ćwiczeniach. Ja osobiście na tą chwilę nie ćwiczę, nie mogę się zebrać, nie mam mobilizacji, no pro prostu mi się nie chce. Jedynym ćwiczeniem jakie wykonuję (można powiedzieć, że regularnie bo co wieczór bądź co drugi) są przysiady i brzuszki. Jestem bardziej nastawiona i moim celem jest "piękna pupa" i zgubienie boczków, także nawet ćwiczenia, które bym wykonywała to cardio oraz typowe ćwiczenia na pośladki, nogi oraz brzuch. 
Wiele osób może powiedzieć, że najlepszym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów jest cardio i typowe ćwiczenia na nogi i pośladki nie pomogą nam w zrzuceniu jakichkolwiek kilogramów, lecz ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że nawet same ćwiczenia z nogi i pośladki sprawią w magiczny sposób, że jednak zgubimy te zbędne kilogramy, których chcemy się pozbyć. 

Po pierwsze nie jestem jakimś ekspertem, mogę jedynie opowiedzieć Wam więcej z swojego doświadczenia, ale musicie się liczyć, że każdy z nas ma inny organizm i na każdego będzie wszystko działać inaczej. 

No cóż.... to chyba na tyle w tym poście, jeśli macie jakieś pytania. Coś chcielibyście wiedzieć, napiszcie postaram się wszystko napisać w kolejnym poście za 10 dni. 

Buzi ♥

piątek, 18 listopada 2016

MM MAKEUP


Hej! W sumie to kilka dni nic nie pisałam, nie miałam pomysłu ani chęci. A po co robić coś na siłę czyż nie? Dziś wstałam z łóżka z pomysłem do zrealizowania, a że jestem bogata w czas mogę sobie pozwolić na takie przyjemności. Nie od dziś wiadomo, że kocham Myszkę Miki i jestem królową wszystkich Myszek ♥ tak więc stąd też i te uszki na pierwszym zdjęciu. Dziś nie będzie tutorialu makijażowego, pokażę Wam po prostu makijaż. Zaczyna mnie męczyć robienie tych tutoriali na bloga... Niestety wydaje mi się że jest przy tym znacznie więcej pracy aniżeli przy montażu filmiku. Reasumując czy byście chcieli abym zaczęła nagrywać filmiki z makijażem no i oczywiście charakteryzacją? W sumie była by to taka odskocznia od bloga, a na blogu nie było by tak bardzo nawalone, że tak powiem. 


Cienie do powiek, które użyłam to: 
Dwa pierwsze od góry, avon, odcienie: bubbles oraz rich cream; 
Drugi cień to, Sensique, odcień nr. 12; 
Trzeci to: MySecret double effect eye shadow, odcień nr. 402; 
Czwarty cień to cień z Avonu, odcień star light 












Swoją drogą to są pierwsze zdjęcia odkąd "pozbyłam" się dredów. Jeszcze się nie mogę do siebie przyzwyczaić w takim wydaniu ☺ 
I jak Wam się podoba? 

Zapraszam do polubienia fanpage oraz na instagram ♥ 





poniedziałek, 14 listopada 2016

DREDY, DREDY I PO DREDACH...

Witam Was wszystkich! Dziś podejmę się tematu, który jest albo już był, dla mnie bardzo trudny... Mianowicie chodzi o rozczesanie dredów. Powiem szczerze, że myślałam o tym bardzo długo bo od ponad roku, jak nie dłużej dręczyły mnie myśli o zmianie fryzury. Byłam tak silnie związana z moim dredami, że gdy ktoś próbował powiedzieć coś złego na ich temat zaraz się obrażałam bądź go atakowałam. Mam w zwyczaju oglądać różne metamorfozy fryzjerskie na instagramie, facebooku czy innych portalach społecznościowych. Bardzo chciałam mieć piękne, długie, kolorowe włosy. Nawet próbowałam nadać kolor moim dredom co by się "ich nie pozbywać". Miałam nadzieję, że jeszcze są szansę aby ta myśl gdzieś daleko ode mnie odeszła. Nic bardziej mylnego. 

Po rozjaśnieniu dredów, skruszyły się więc znacznie skróciła mi się ich długość. Gdy byłam zwariowaną nastolatką zawsze twierdziłam, że dredy to idealna fryzura dla mnie i będą ze mną do końca życia. Niestety nie. 
Nim zdecydowałam się na dredy nosiłam syntetyczne dreadlocki przez ponad rok, aby się przekonać czy na pewno "dredy są dla mnie" - tak więc były. Długo też rozważałam zrobienie dredów, zawsze (ja zawsze mam jakieś ale, hahha!) coś mi nie pasowało i tak zwlekałam z tym prawie dwa lata. Tak też i było z rozstaniem się z nimi. Jestem osobą, która bardzo przywiązuje się do rzeczy, ludzi, fryzur, miejsc więc możecie sobie wyobrazić jak ciężko było mi podjąć jakąkolwiek decyzję. 

Po 7 latach noszenia jednej i tej samej fryzury stwierdziłam, że czas na zmiany. Kobieta przecież zmienną jest - podobno. A ja niestety do takich nie należę więc gdy do czegoś się przywiążę zostaje ze mną na dłuższy czas. Usiałam wygodnie przed lustrem, w celu rozpuszczenia tylko kilku dredów, bo "chciałam mieć od góry ładne falujące włosy" no i się zaczęło... Niektórych dredów po prostu nie dało się nawet uratować, a były bo były. Już dawno powinnam je rozczesać bądź ściąć a ja tylko odwlekałam się od tej decyzji. Pięć dni temu właśnie przyszedł ten dzień, tak dwa dni bo właśnie tyle mi zajęło rozczesanie dredów i stracenie pół reklamówki włosów. 







Nie żałuję tej decyzji. ubolewam bardziej nad długością włosów. Byłam przyzwyczajona do długich dreadów, a tu o - krótkie włosy, ale przecież to włosy, odrosną. 
Nie ukrywam, że w przeciągu tych 7 czy nawet 8 lat zmieniła się nie tylko moja fryzura, ale i ja cała. 
Zmiany są dobre, nie bójcie się ich!





Do następnego, buziaki! ♥

poniedziałek, 7 listopada 2016

FASHION |PO DRUGIEJ STRONIE OBIEKTYWU | SAMMYDRESS


Siemanko! W końcu wybrałam się właśnie na TĄ sesję. Paczka od SammyDress przyszła mi już dawno temu, ale z racji tego, że byłam chora (choć nadal jestem) nie wybierałam się w taką pogodę na zdjęcia. Dziś pogoda również nie rozpieszczała, choć zmarzłam jak jasna cholera mam nadzieję, że efekty sesji będą zadowalające. Jestem raczej osobą, z którą trudno się robi zdjęcia - jeśli staje po drugiej stronie obiektywu. Marudzę, ruszam się, gadam i ciągle jestem niezadowolona. Tu ręka nie tak, tu noga nie w ta stronę i jest masę rzeczy, do których bym mogła się przyczepić. Sama lubię gdy osoby, które stają przed moim obiektywem zachowywały się w miarę naturalnie, choć wiem, że to trudne do wykonania od kiedy sama zaczęłam stawać po drugiej stronie. Czasem jest tak, że im bardziej się staramy wyjść korzystniej w naszym mniemaniu tym gorzej wychodzą efekty na zdjęciach. Więc mimo trudności jakie sprawiam podczas zdjęć wolę siebie taką aniżeli sztywną "modelkę" jednej twarzy. 
Moja dzisiejsza stylizacja jest, jak to określił Kędzi - pstrokata. Ale przecież zawsze o to mi chodzi. Pierwszy raz od bardzo dawna założyłam na głowę fullcapa, po tak długim czasie, aż poczułam się dziwnie z czapką na głowie choć muszę przyznać, że jeszcze jakieś pół roku temu ja i czapka to był nieodłączny element każdego mojego ubioru. Nic zrezygnuję nigdy z noszenia czapek, są moją miłością odkąd pamiętam, po prostu już nie odgrywają tak ważnej roli w moich stylizacjach. teraz zbliża się zima i muszę przyznać, że coraz bardziej jest mi zimno w głowę więc będę zmuszona zaopatrzyć się w jakieś ciepłe nakrycia głowy. 
Wczoraj przypadkiem weszłam na bloga pewnej dziewczyny, która rozpoczęła tak zwany challenge #wyzwanie90dni polega on na trzymaniu zbilansowanej diety (choć w moim przypadku to i tak nie przejdzie aby jeść 5 posiłków dziennie, gdzie ja mam problem z jedzeniem dwóch), piciu dziennie 2 litrów wody oraz odstawieniu wszelakich fast foodów, słodyczy - z tym bardziej będę miała problem hahah! No i oczywiście treningach. Myślę, że to dobry pomysł aby podołać się temu wyzwaniu bo i tak miałam Wam zrobić post na temat diety, którą kiedyś stosowałam i ćwiczeniach więc teraz będzie idealny moment aby w końcu ten pomysł zrealizować. A ja sama przejdę na dietę i zacznę w końcu ćwiczyć. Mogę tylko Wam zdradzić, że nie będę wykonywać ćwiczeń całego ciała tylko typowo na brzuch, boczki, nogi i pośladki. te partie ciała mnie najbardziej interesują, ale dajcie znać to na pewno Wam polecę ćwiczenia (przetestowane przeze mnie), które dają spore efekty w zrzuceniu kilku kilogramów, bez wychodzenia z domu. Bo tak, to nie jest ten czas aby pokazać się na siłowni i to nie jest ten czas gdzie specjalnie tylko na siłownie będzie chciało mi się jeździć. Myślę, że to będzie ciekawe doświadczenie i urozmaicenie na moim blogu tym bardziej, że już końcówka roku i na sylwestra trzeba też dobrze wyglądać, haha! W tym tygodniu pojawi się pierwszy post odnoście tego wyzwania także bądźcie czujni bo na pewno będę miała dużo do powiedzenia i będę strasznie marudziła! ☺
Mogłabym tak pisać i pisać chciałabym wszystko Wam przekazać w jednym poście na raz co przygotowałam i co pojawi się na blogu, ale nie mogę. A Wy i tak przyszliście tutaj oglądać zdjęcia więc nie będę dłużej niepotrzebnie się produkować i zapraszam do oglądania stylizacji! 


Fotografie wykonał Mateusz Kędziorski


Fullcap - NewEra | Szal - SH | Bomberka - SammyDress | Ramoneska - Orsay | Sweter - Atmosphere | Buty - Nike Manoa Leather | Okulary - SammyDress | Torebka - SammyDress | Zegarek - SammyDress






















Zapraszam Was również na instagrama @s4lw,m 



Komentujcie i obserwujcie, buziaki! ♥

niedziela, 6 listopada 2016

AUTUMN MAKEUP


Witajcie, dziś pokaże Wam makijaż jesienny. W stonowanych kolorach brązu. Nic trudnego, wystarczy chcieć. 


Ową paletę cieni zamówiłam bardzo dawno temu na allegro i sprawdza się niesamowicie. Jest to zwykła paletka cieni, bezfirmowa. Sama byłam w szoku, że kolory po nałożeniu na powiekę są tak wyraziste czego czasem nie można uzyskać z drogeryjnych cieni do powiek. Na zdjęciu widnieją numerki od 1 do 4 - to numeracja cieni, których użyłam pokolei. 


Cieniem numerem 1 okoliłam całe oko, delikatnie rozcierając w najjaśniejszych miejscach i mocniej blendując w najciemniejszych.

Lekko jaśniejszym brązem, który oznaczyłam numerem 2 "pokolorowałam" dolną powiekę oka. 


Po czym w kąciki oczu nałożyłam cień z numerem 3. Nie jest to typowo żółty kolor, ani złoty. Spodobał mi się więc postanowiłam właśnie go użyć. 


I w końcu nałożenie ostatniego cienia. Jest to kolor siwy. Delikatnie naniosłam go palcem aby uzyskać lepszy efekt. Maźnełam kreskę na górnej powiece eyelinerem, wytuszowałam rzęsy i gotowe!



Dodatkowo użyłam dwóch szminek, które widzicie na zdjęciu poniżej. Oby dwa kolory moim zdaniem pasują idealnie do tego typu makijażu oczu. 




I co myślicie? Buziaki!